Per astra ad astra


7. Zdążyć przed Panem Bogiem
27 czerwiec 2007, 12:46 pm
Zaszufladkowany do: Teoretycznie sensowne

Hanna Krall. Zdążyć przed Panem Bogiem.
Czizas, no genialna książka.
Wali w człowieka jak meblościanka spadająca z wysokości 3 piętra.
Napisana prostym, zrozumiałym językiem czytał się łatwo i szybko.
Zostawia po sobie trwały ślad. Naprawdę każdy powinien ją przeczytać.
Bo pokazuje ona, jak umiera sie z głodu, w samotności, w ciemnej, zimnej piwnicy.
Bo pokazuje ona, jak bardzo, ludzie chcą pięknie umierać.
Bo pokazuje ona, że powstanie w getcie żydowskim nie było walką o wolność. Było walką o piękną śmierć.
A jednak, jest to tylko suchy opis wydarzeń.
I to jest właśnie największa siła tej książki.
Hanna Krall nie ocenia i nie oskarża. Ona po prostu pokazuje.
Tłumy ludzi szły z chlebem pod pachą do wagonów jadących do Treblinki. Nikt nie wierzył, że Niemcy mogą marnować tyle chleba.
Pielęgniarka która podała dzieciom cyjanek potasu była bohaterką. Oddałą im swój cyjanek, przeznaczony dla swojej rodziny. Oddała obcym dzieciom swój cyjanek.
Nikt nie ratował gwałconej, przy pełnej sali ludzi, kobiety.
Współcześni ludzie nie rozumieją ich.
Ale wtedy ludzie byli inni. Nie myśleli tak jak my.
Wcale nie chodziło o to, by nienawidzić Niemców. Powojenny świat miał pretensje do Żydów z getta, że nie mówili z nienawiścią o swoich oprawcach.
Wcale nie chodziło o to, ile osób walczyło i ile zginęło.
Wcale nie chodziło o to, ilu przeciwników było.
Chodziło o honor, o to by żyć w zgodzi z samym sobą. By nie przestać być człowiekiem.
Zdążyć przed Panem Bogiem.
By móc być szczęśliwym przez jeszcze kilka dni.

Książka ta była lekturą obowiązkową w klasach maturalnych liceum.
Minister Roman Giertych wycofał ja z listy lektur.