Per astra ad astra


25.
30 listopad 2007, 11:52 pm
Zaszufladkowany do: Teoretycznie sensowne

John Locke, angielski filozof zastanawiając się na teoria poznania i “Cogito ergo sum” Kartezjusza stworzył podwaliny empiryzmu. Sądzi on, że tzw. pierwsze poznanie odbywa się za pomocą zmysłów, którymi odbieramy własności substancji (kolory, kształty, itd.). Własności w naszym umyśle przetwarzane są na wrażenia, od których tworzymy idee proste. Dodając do idei prostych doświadczenia zapisane w pamięci tworzymy idee złożone, które możemy podzielić na idee substancji (np. krzesło), własności przedmiotów i relacje miedzy nimi (ojciec – syn. Nie ma syna bez ojca i ojca bez syna, to syn tworzy ojca, a ojciec tworzy syna).
Filozofię Locka bardzo wnikliwie prześledził George Berkeley, który stwierdził, ze nie możemy ufać zawodnym zmysłom. Jeżeli ktoś choć raz nas oszukał (a zmysły oszukują) to nie możemy go obdarzyć zaufaniem po raz drugi. Idąc dalej tym tropem, uznał on, ze przedmiot poznania nie istnieje, istnieją jedynie nasze wrażenia na temat tego przedmiotu zapisane w świadomości. Pojawiło się tu pytanie, skąd te wrażenia się tam wzięły. Berkeley na to odpowiada. Odpowiedzią jest Bóg.

To tyle tytułem wstępu.

O ile z filozofią Locke jestem w stanie się w pewnych kwestiach zgodzić, to wizja świata wg. Berkeleya wydaje m się absurdalna i szalona. I bez sensu.
Jest to zapchanie własnej niewiedzy bogiem. Taka łatka, by mieć odpowiedzi na pytania. Pójście na łatwiznę.
Ogólnie, całą idee bóstw uważam za pójście na łatwiznę. Po co zastanawiać się nad światem, skoro możemy uznać, że słońce wschodzi dzięki Heliosowi i jego rydwanowi. O ile łatwiej sie wtedy żyje. Wciskanie boga, pod imieniem Jahwe, Allah, Budda itd., tam gdzie go nie ma (o ile w ogóle jest) jest czystą głupotą.

Poza tym, moim skromnym zdaniem, tam na górze nie siedzi żaden facet z brodą i nie steruje tym wszystkim. Teorii istnienia siły nadprzyrodzonej nie można w jakikolwiek sposób udowodnić i wmawianie, że jest wydaje mi się dziwne. Równie dobrze mogę wierzyć w Wielkiego Chomika, który hoduje nas w klatce.

Tak, proszę Państwa, jestem ateistka, a jakąkolwiek religię uważam za zbiorowe szaleństwo.
Szaleństwo, które jak 100 % innych schorzeń psychicznych przeraża mnie ogromnie.