Per astra ad astra


44. Fret.
22 sierpień 2008, 9:18 pm
Zaszufladkowany do: Prywata

Irytuje mnie tak cholernie dużo rzeczy i ludzi. Irytuje mnie tata M. kiedy leży do góry brzuchem i nie może ruszyć swojego cielska, do samochodu stojącego 20 metrów dalej. Irytuje mnie mama K. która się boi o wszystko. Irytuje mnie prof. G. kiedy mnie nie szanuje. Irytuje mnie K. kiedy go o coś proszę, a on tego nie robi, mimo obietnic. Irytuje mnie D. kiedy nie chce mi dać torebki w sklepie.
Irytuje mnie M. oraz W.
Irytuje mnie PKP, ZTM i Mirinda we Fresh Poincie. Irytuje mnie brak mleka w lodówce.
Ale tak najbardziej, tak prze-najbardziej, tak najbardziej jak tylko ja wiem ja irytuje mnie to, że kurde, ja mam imię, ale jakoś nikt chyba się o tym jeszcze nie dowiedział.
Ruth, Neumann, Nowak, Olexandra, Shati, Shatowiec, Żona.
Ale nie Ola, cholera, nie Ola.
Irytuje mnie to.

Poza kilkoma osobami, które mogę tu wyliczyć, reszta chyba o n im zapomniała.
P. mówi do mnie “Olu”. Bardzo mu się to chwali.
Pan E. mówi do mnie “Olu. Byłoby to miłe, gdyby nie wrażenie, ze używa ironii. Irytuje mnie to.
Inne P. też mówi do mnie “Ola”. No i bardzo dobrze.
A. używa zdrobnienia tego imienia i w sumie jest to cholernie miłe.
Cholernie.

***

Tak sobie znalazłam ten cytat, i stwierdziłam, że mi się podoba.

Najlepsze jest to, że dzisiejsza młodzież nazywa to wszystko „miłością”… Pamiętam kiedyś na jednym ze spotkań w Matemblewie chyba Pulikowski zapytał się: „przeciwieństwo słowa miłość” – ludzie odpowiedzieli: „nienawiść”, a On odpowiedział: „nieprawda – egoizm”. To mistrzostwo demona i jego wielkie zwycięstwo… żyjemy w czasach, w których „szczyt egoizmu” nazywany jest „szczytem miłości”.